4 IX
Piknik lotniczy z okazji święta lotnictwa
Piknik lotniczy z okazji święta lotnictwa W sobotę 2 września w Krzesinach odbył się piknik lotniczy z okazji święta lotnictwa. Uroczystość była podwójna gdyż połączono święta 2. Skrzydła Lotnictwa Taktycznego oraz 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego. Nasz udział Piknik był imprezą zamkniętą jednak nasze Stowarzyszenie z racji umowy o współpracy zostało na niego zaproszone. W czasie trwania pikniku mieliśmy możliwość poopowiadania o nurkowaniu i prezentacji sprzętu nurkowego. I tutaj zdecydowanym hitem naszego stoiska była replika hełmu nurkowego Mark V. Budził on zainteresowanie równie wielkie co F16. A do tego można było go przymierzyć z czego wszyscy zatrzymujący się przy naszym namiocie korzystali. Przy okazji mogliśmy również opowiedzieć o naszej współpracy z wojskiem, czyli udziale stowarzyszenia przy zabezpieczeniu ćwiczeń wojskowych pilotów nad jeziorem Kiekrz. Program imprezy W tym roku pogoda nie była idealna. Na szczęście obyło się bez większych opadów deszczu. Aura nikomu nie popsuła zabawy. Całość rozpoczęła się od mszy świętej i uroczystego apelu. Następnie miał miejsce główny festyn rodzinny. Goście 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach mogli podziwiać sprzęt różnych służb mundurowych między innymi Żandarmerii Wojskowej, Wojskowej Straży Pożarnej czy Policji. Oprócz tego można było oglądać sprzęt używany na co dzień w jednostce w Krzesinach taki jak pługi do odśnieżania czy maszyny do odkurzania pasa startowego. Można było podziwiać też całą masę różnych grup rekonstrukcyjnych od czasów Piastów przez II wojnę światową aż po współczesne jednostki specjalne. Oczywiści na płycie lotniska można było podziwiać różnego rodzaju samoloty i śmigłowce, zarówno zabytkowe jak i te współczesne: samoloty wielozadaniowe F16 w różnych wersjach, odrzutowe samoloty myśliwskie typu MIG, dwusilnikowy myśliwiec wielozadaniowy Eurofighter Typhoon, samolot myśliwsko-bombowy SU 22, wielozadaniowy śmigłowiec Mi 17, jednosilnikowy wodnosamolot DHC 2 Beaver, polski samolot szkolno treningowy Iskra, samolot myśliwski LIM 2, samolot wielozadaniowy PZL 104 Wilga oraz wiele innych. W tym samym czasie nad głowami uczestników pikniku co jakiś czas odbywały się pokazy powietrzne w wykonaniu: samolotów F16, które najpierw zaprezentowały się w szyku a następnie w pokazie indywidualnym. Dalej można było oglądać indywidualny pokaz akrobacji na MIG 29, pokazy dynamiczne na SU 22 oraz pokaz gaszenia pożaru przy pomocy samolotu AN 2. Historia Piknik rodzinny wpisał się w obchodzone w całym kraju święto polskiego lotnictwa, które zostało ustanowione na pamiątkę zwycięstwa dwójki Polaków, Franciszka Żwirko i Stanisława Wigury, w Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych w 1932 roku w Berlinie. Piloci lecieli wtedy polskim samolotem RWD–6.
19 VIII
Spływ kajakowy
W połowie sierpnia Płetwalowa ekipa postanowiła zorganizować spływ kajakowy.  Okazało się, że organizowanie czegoś na własną rękę nie będzie konieczne gdyż mogliśmy podłączyć się pod spływ Przystani Posnania. Spływ kajakowy rzeką Wartą Z przyczyn losowych wystartowaliśmy z małym opóźnieniem. Najpierw organizatorzy dostarczyli nas oraz innych uczestników do przystani w Puszczykowie. Na miejscu po krótkiej odprawie i wyjaśnieniu wszystkich zasad, dobraliśmy się w pary i wybraliśmy sprzęt. Każdy uczestnik dla bezpieczeństwa wyposażony był w kapok. W końcu mogliśmy zwodować kajaki  i ruszyć w drogę. Opanowanie kajaka i rzeki okazało się trudniejsze niż mogło się to wydawać na początku. Ale wszyscy dali sobie jakoś radę, również ci początkujący. Trasa liczyła 18 kilometrów i zaliczała się do lekkich. Trzeba przyznać , że faktycznie taka właśnie była. Nurt rzeki był spokojny ale wystarczająco wartki żeby można było pozwolić sobie momentami na dryfowanie. Jednak machanie wiosłami jest wymagające. Poziom wody również był odpowiedni. Dzięki temu płynęło się bardzo przyjemnie. Nie trzeba było wysiadać i przenosić kajaka. Sama trasa jest bardzo malownicza. Jest czas żeby spokojnie podziwiać florę i faunę. Pogoda, która w ostatnich dniach była bardzo kapryśna nam akurat dopisała. Na szczęście nie spełniły się prognozy dotyczące deszczu. Leniwe sobotnie popołudnie Pokonanie tej odległości zajęło wszystkim średnio 3 godziny. Chociaż najlepsi byli na mecie wcześniej. Na wszystkich uczestników spływu, którzy wreszcie zmęczeni ale szczęśliwi dotarli do punktu docelowego czyli przystani przy Plaży Rataje czekał wspaniały poczęstunek. Zakończenie Warta to piękna rzeka a podziwianie Poznania z perspektywy kajaka pozwala spojrzeć na miasto zupełnie inaczej. Większość z nas miała okazję po raz pierwszy spróbować tego typu rozrywki. Wszystkim nam bardzo się to spodobało. Od razu nabraliśmy ochoty na coś bardziej urozmaiconego. Mamy nadzieję, że w przyszłości uda się nam wziąć udział w takim spływie. Dla odmiany miło się spędza czas zarówno na wodzie jak i pod jej powierzchnią.
30 VI
Super Nurkowy Czwartek
Historia Po długiej batalii wreszcie udało nam się zorganizować pierwszy Super Nurkowy Czwartek. Większość z Was kojarzy za pewne ideę Nurkowych Czwartków czyli cyklicznych spotkań organizowanych zawsze w każdy pierwszy czwartek miesiąca w klubie Jameson. Spotykamy się tak już od ponad 8 lat. Czasami spotykamy się żeby porozmawiać na konkretny temat na przykład maski pełnotwarzowe czy nurkowanie wrakowe lub podlodowe a czasami spotkania się luźne, bez żadnego tematu przewodniego. Jakiś czas temu postanowiliśmy zmienić trochę formułę. Termin i miejsce pozostały bez zmian jednak uznaliśmy, że cykliczne spotkania będą miały raczej charakter czysto towarzyski zaś dla spotkań tematycznych, którym chcieliśmy nadać wyższą rangę, postanowiliśmy utworzyć osobne, specjalnie dedykowane, wydarzenie. I tak powstał pomysł na Super Nurkowy Czwartek. Nasz prelegent Pierwszym naszym gościem zgodził się zostać Bartosz Stróżyński. Z wykształcenia finansista, z zamiłowania fotograf podwodny, fotograf przyrody, kompozytor, autor tekstów, producent klipów muzycznych oraz projektów multimedialnych. Autor książki pt. „AntArktyka. Podwodne zauroczenie” wydanej przez National Geographic w 2014 roku. Nagradzany w wielu prestiżowych konkursach fotograficznych, między innymi w International Photography Awards, Por el Planeta Competition, European Wildlife Photographer of the Year i Wielkim Konkursie Fotograficznym National Geographic. Uczestnik licznych wypraw fotograficznych, między innymi Elysium – Shackleton’s Antarctic Visual Epic. Zafascynowany Arktyką i Antarktyką. Specjalizuje się w fotografii zimowej, fotografii wodnych ssaków, fotografii podwodnej krokodyli oraz fotografii podwodnej rzek. Na stałe współpracuje z Magazynem Przyrodniczym Salamandra. Autor artykułów o nurkowaniu i fotografii podwodnej publikowanych w kraju i za granicą. Jego prace pojawiają się w wielu prestiżowych magazynach, między innymi w Magazyn National Geographic, Miesięcznik Fotograficzny Foto, Scuba Diver Through the Lens, Scuba Diving Magazine, X-Ray Mag, Sport Diver. Jeżeli macie ochotę obejrzeć zdjęcia Bartosza to zapraszamy do galerii http://fimufo.pl/#/home/ Wieczór Po drobnych problemach technicznych i z małym opóźnieniem, dając jednocześnie spóźnialskim czas na przybycie, rozpoczęła się prezentacja. Na początku Bartosz opowiadał o tym co interesuje każdego nurka czyli o sprzęcie. Zarówno tym do nurkowania jak i fotografowania. Ciekawym tematem była też logistyka gdyż każdy z nas wie ile sprzętu trzeba zawsze zabrać wyjeżdżając na nurkowanie tylko na pobliskie jezioro. Tymczasem przy wyprawach na drugi koniec świata, przy kilku przesiadkach, kwestie transportu są niezwykle ważne i skomplikowane. Następnie Bartosz opowiadał o dwóch wyprawach, na Antarktydę i do Afryki. Prezentował przy tym zdjęcia, które wszystkim zapierały dech w piersiach. W trakcie prezentacji bardzo chętnie odpowiadał na co chwila pojawiające się pytania. Na koniec zorganizowaliśmy dla uczestników konkurs, gdzie nagrodą była książka wraz z dedykacją i autografem naszego gościa. Po opowieściach Bartosza wszystkim na niej bardzo zależało. Ale zwycięzca a raczej zwyciężczyni mogła być tylko jedna i książkę zabrała ze sobą Paulina. Ale wieczór nie skończył się dla nas wraz z ostatnim slajdem na prezentacji. Wręcz przeciwnie, stał się tylko wstępem do drugiej, już mniej oficjalnej, części wieczoru. Rozmowom nie było końca. Zakończenie Pierwszy Super Nurkowy Czwartek udał się znakomicie. Frekwencja dopisała i wszyscy dobrze się bawili. Bardzo nas to cieszy. Jesteśmy teraz bogatsi o doświadczenie i mamy nadzieję, że kolejne edycje będą równie udane.
4 V
Zaproszenie do telewizji WTK
Nowe gwiazdy telewizji Pod koniec marca otrzymaliśmy zaproszenie do telewizji WTK. Członkowie naszego Stowarzyszenia, Maciej Jurasz i Wojtek Tecław, mieli okazję opowiedzieć o wyprawie do Egiptu i ustanowieniu rekordu Guinnessa w układaniu kostki Rubika. Nie było by w tym nic spektakularnego gdyby nie fakt, że chłopakom udało się to zrobić na głębokości 100 metrów! Nie była to też ich pierwsza wizyta w studiu bowiem telewizja WTK zaprosiła ich jeszcze przed samym wyjazdem. Tym razem była więc okazja żeby oficjalnie pochwalić się osiągnięciem i zaprezentować filmik dokumentujący całą wyprawę. Dla zainteresowanych umieszczamy pełny zapis z wyjazdu, którego fragmenty prezentowane były w czasie programu na żywo. https://www.youtube.com/watch?v=et7LnplP-gw&feature=youtu.be https://www.youtube.com/watch?v=DQtTQCFC3lU
14 III
Obrazek z rybą
Na początku roku wrzuciliśmy na nasz profil na Facebooku obrazek z rybą. Można było się domyślić, że to praca zrobiona przez dzieci ale o co dokładnie chodziło? Zapraszam do lektury. Zostaliśmy zaproszeni przez Niepubliczny Punkt Przedszkolny "Szkółka Małego Dziecka” w Poznaniu . W ramach realizowanego projektu „Woda” naszym zadaniem było  poopowiadać trochę o nurkowaniu i wszystkim co jest z tym związane. Ponieważ dzieci stanowią bardzo wdzięczną, ale też wymagającą publiczność, z chęcią przyjęliśmy zaproszenie. Na spotkanie udali się Adam i Irek. Spotkanie Na samym początku Adam przybliżył dzieciom podstawy nurkowania. Oczywiście najlepiej było by to zrobić na basenie ale wiedzieliśmy, że placówka takowym nie dysponuje więc ograniczyliśmy się do teorii. Ale żeby nie było za nudno przygotowaliśmy rekwizyty. Każde z dzieci mogło przymierzyć różne rodzaje płetw, maski w tym maskę pełnotwarzową i fajki do oddychania. Dzieci chętnie oglądały też komputery, kompasy i manometry. Pokazaliśmy też jak działa  kompensator pływalności czyli jacket oraz jak używać inflatora. Na końcu wszyscy, włącznie z paniami opiekunkami, mogli przymierzyć jacket wraz z butlą (oczywiście przy asyście naszych nurków) i przekonać się ile to wszystko waży. Pierwsza pomoc W czasie drugiej części Irek zorganizował pokaz i naukę pierwszej pomocy. Do tego celu posłużył nam fantom do resuscytacji krążeniowo – oddechowej. Najpierw zaprezentowaliśmy procedury i sposób działania a następnie każde dziecko mogło spróbować własnych sił w udzielaniu pierwszej pomocy. Zaskoczyła nas wiedza i pewność z jaką dzieci podeszły do tego zadania. Widać było, że nie my pierwsi robiliśmy taki pokaz. Cieszy fakt, że takie prezentacje i szkolenia są często  obecne w programie edukacyjnym już od najmłodszych lat. Pytania i odpowiedzi Na sam koniec naszej wizyty dzieci i panie opiekunki zasypały nas mnóstwem pytań na które cierpliwie i dokładnie staraliśmy się odpowiadać.  Co nie zawsze było łatwe bo jakiej odpowiedzi udzielić na pytanie ile ryb pływa w morzach i oceanach? W każdym razie udało nam się zapewnić dzieciom miłe przedpołudnie. Było nam bardzo miło, że to właśnie my zostaliśmy zaproszeni i udało nam się sprostać zadaniu. Ale co z tą rybą? Jak się okazało obrazek z rybą był prezentem, którego się nie spodziewaliśmy a który został przygotowany przez dzieci. I nie był to zwykły obrazek a wyklejanka na którym każda „łuska” została wykonana przez inne dziecko. Nie można było otrzymać piękniejszej zapłaty za poświęcony czas.
17 I
Akcja Leczymy z misją
Wstęp Akcja Leczymy z misją to wyprawa studentów medycyny z Poznania do Kenii. Poniżej przedstawiamy jej podsumowanie, Filip Kazubski opisał swoje doświadczenia z Afryki i teraz dzieli się nimi. Czym jest akcja Leczymy z misją? O akcji możecie przeczytać we wcześniejszym wpisie: http://snp-poznan.pl/leczymy-z-misja/ Relacja Filipa Kenia… kraj tak odległy, że gdyby ktoś powiedział mi rok temu, że tegoroczne wakacje tam spędzę, to na pewno bym mu nie uwierzył. A jednak, stało się, wakacje, które dla większości studentów są czasem odpoczynku od nauki, wylegiwania się na słonecznych plażach czy też osiągania coraz lepszych sportowych rezultatów dla mnie stały się czasem pracy. Nie była to jednak praca, z jaką styczność ma duża część studentów – w kawiarni, restauracji czy magazynie. Był to wolontariat. Nie wyjeżdżałem za granicę, jak część moich znajomych, żeby zarobić pieniądze na następne podróże, ale to mi nie przeszkadzało. Wiedziałem, że czeka mnie przygoda życia i się nie zawiodłem. Właściwie wyjazd do Afryki był zwieńczeniem setek godzin pracy podczas roku akademickiego. Nasz wyjazd organizowaliśmy sami, a dołączając do projektu nie miałem pojęcia jak będzie to wyglądać. Nie wiedziałem, ile godzin pracy zajmie przygotowanie zarówno wyjazdu, jak i siebie samego, aby jak najlepiej sprawdzić się w Kenijskich warunkach. Jednak nie potrzeba było długo czekać żebym się przekonał. Przez pół roku żyłem przygotowaniami do wyjazdu. Liczne spotkania organizacyjne czy szkoleniowe, wykonane telefony, godziny spędzone w szpitalu na dokształcaniu się zajmowały znaczną część wolnego czasu. Ale warto było! W końcu nadszedł dzień przyjazdu do Kenii. Po ponad 10 godzinach spędzonych w samolotach, nieprzespanej nocy w Dubaju, gdzie mieliśmy przesiadkę, dotarliśmy do Nairobi. Było późno, słońce już dawno schowało się za horyzontem, a w Kenii większość ulic jest nieoświetlonych. Jechaliśmy z (jeszcze wtedy) obcymi osobami, gdzieś w centrum Afryki. Nie wiedziałem gdzie jest miejsce naszego noclegu, ani jak trafić z powrotem na lotnisko, wokół było zupełnie ciemno i po zjechaniu z głównej drogi liczba ludzi zmalała prawie do zera. Właściwie gdyby nie zeszłoroczny wyjazd chłopaków do Kenii byłbym mocno zaniepokojony całą sytuacją. Niewiele czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do podobnych sytuacji, do podróży z nieznajomymi mi kierowcami, do tego, że na ulicach jest ciemno, a asfaltowa droga jest rzadkością. Nieco dłużej musiałem się przyzwyczajać do panujących tutaj zasad ruchu drogowego, a właściwie ich braku. Ruch lewostronny i wszechobecne motocykle sprawiały, że chwila nieuwagi na ulicy mogła skończyć się tragicznie. Jednak nasz wyjazd to przecież nie chodzenie po ulicach i oglądanie przepięknych krajobrazów. Nasz główny cel to praca w szpitalach, które na początku zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Spodziewałem się gorszych warunków. Podczas pierwszej wizyty w szpitalu wydawało mi się, że właściwie niewiele się on różni od niejednego, gorzej utrzymanego szpitala w Polsce. Wrażenie jednak szybko mnie opuściło, kiedy spędziłem tam więcej czasu i dokładniej poznałem szpitalne zakamarki. Dopiero wtedy dowiedziałem się, że np. aparat do RTG nie działa, na sali operacyjnej brakuje tlenu, a szpitalne EKG nie istnieje. Wtedy zrozumiałem jak bardzo sprzęt, który w tym roku wysłaliśmy do Kenii, jest tam potrzebny. Na szczęście szpital to nie tylko sprzęt. Tworzy go głównie personel medyczny. Nadal jestem pod ogromnym wrażeniem, jak, przy tak ograniczonych technologicznie możliwościach diagnostyki, lekarze potrafili stawiać trafne diagnozy. Ponadto traktowali nas na równi z nimi, uważnie słuchając uwag lub sugestii, popartych oczywiście wiedzą z książki, która towarzyszyła nam bez przerwy na oddziale. Jednak to co podobało mi się najbardziej w relacjach z lekarzami to fakt, że zarówno my od nich, jak i oni od nas mogli się czegoś nauczyć. Dzięki nim nauczyłem się wielu przydatnych w zawodzie metod badania, które w Polsce zostały wyparte przez nowoczesny sprzęt diagnostyczny. Ale przecież nie zawsze jest do niego dostęp, dlatego uważam, że jest to bardzo przydatna wiedza. Ze szpitali zapamiętam wiele sytuacji, jednak jedna szczególnie zostanie w mej pamięci. To operacja 4 letniej dziewczynki, a właściwie to co działo się tuż po niej… Sam zabieg przebiegł pomyślnie, jednak jej wybudzanie ze znieczulenia przysporzyło pewnych problemów. W pewnym momencie jej serce stanęło. Miałem wrażenie, że czas zaczął płynąć znacznie wolniej niż normalnie, widziałem i uczestniczyłem w reanimacji dziecka. Na szczęście skutecznej, jednak długiej i wyczerpującej oraz pozostawiającej w pamięci obrazy, których chyba nikt nie chciałby oglądać… To kolejny raz, kiedy pracownicy szpitala robią ogromne (pozytywne oczywiście) wrażenie. Niestety nie zawsze było kolorowo. Wiele razy widziałem, jak nadużywane są antybiotyki. Próby tłumaczenia, że w dłuższej perspektywie może okazać się to tragiczne w skutkach często nie odnosiły zamierzonego efektu. Ciężko było patrzeć na to z ogromnym poczuciem bezsilności, ale przecież nie można kogoś przekonać na siłę do swojego zdania, nawet jeśli jest ono słuszne i poparte dowodami naukowymi. Z powodu wysokiego odsetka ludzi zakażonych wirusem HIV przy szpitalach działają grupy wsparcia. W szpitalu dialogi z pacjentami dotyczą właściwie tylko kwestii medycznych. Można oczywiście poznać trochę ich historii, warunków życia, jednak dopiero na takich spotkaniach zobaczyłem pełen obraz kenijskiego społeczeństwa. To tam poznałem kobietę, której nie stać na szczoteczkę do zębów dla córki; grupę mężczyzn, którzy chcieliby uprawiać rośliny w szklarni, jednak nie mają wystarczającej ilości wody; dzieci, które są zakażone wirusem (najmłodsze miało tylko 3 lata). Jednak pomimo tej, jak mogłoby się wydawać, tragedii, wszystkie osoby czerpały ogromną radość z życia. Było widać, jak ważne są dla nich spotkania z nami. Nie dlatego, że przyjechaliśmy z Europy, nie dla tego, że byliśmy studentami medycyny, ani nie dlatego, że byliśmy biali, ale dlatego, że traktowaliśmy ich jak normalnych ludzi, pomimo ich choroby, a to w Kenii niestety nie zdarza się zbyt często. Poza wieloma smutnymi historiami, ci ludzie mają ogromną determinację oraz chęć pracy, chęć zrobienia czegoś, by żyło im się lepiej. I wychodzi im, czego przykładem są np. koszyki, zrobione przez kenijskie kobiety, które przywieźliśmy do Polski. Na sam koniec chciałbym wspomnieć o naszych gospodarzach. Doświadczyłem niesamowitej gościnności. Rodzinna atmosfera, którą udało się stworzyć tam, w Kenii, na drugiej półkuli ziemskiej spowodowała, że po powrocie do Polski często myślę, kiedy znów będę mógł odwiedzić ten kraj, tych ludzi. Ludzi, z którymi, dzięki technologii XIX wieku cały czas mam kontakt, z którymi wymieniamy się zdjęciami i wiadomościami, z którymi spędziłem najlepsze wakacje mojego życia. Wakacje, bo pomimo codziennej pracy udało mi się odpocząć. Afryka zmienia ludzi, pokazuje, że można żyć w społeczeństwie, które dla nas wydaje się biedne, czyli powinno być nieszczęśliwe… a jednak jest zupełnie odwrotnie. Tam ludzie są naprawdę szczęśliwsi niż w Polsce, nawet bez tych wszystkich urządzeń, gadżetów i innych dóbr, bez których my nie potrafimy funkcjonować. Jak dokładnie ta przygoda zmieni moje życie? Nie wiem, czas pokaże, wiem jedno, za rok znów tam wracam! Chcę pomóc! Jeżeli relacja Filipa i sama akcja Leczymy z misją zachęciły Cię do zaangażowania się w projekt to zachęcam do śledzenia profilu na Facebooku https://www.facebook.com/leczymyzmisja/
30 VIII 2016
Święto Lotnictwa Polskiego
W sobotę 27 sierpnia na terenie 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach miała miejsce uroczystość Święto Lotnictwa Polskiego. Okazja do świętowania była podwójna gdyż zbiegła się z rocznicą 10-lecia służby samolotów F-16 w Polskich Siłach Powietrznych. Z tej okazji odbył się piknik lotniczy z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy i ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Nasz udział Piknik był imprezą zamkniętą jednak nasze Stowarzyszenie z racji umowy o współpracy zostało na niego zaproszone. Z czego oczywiście chętnie skorzystaliśmy. W czasie trwania pikniku mieliśmy możliwość poopowiadania o nurkowaniu, prezentacji sprzętu nurkowego jak również naszej współpracy z wojskiem. Przebieg imprezy Mimo dużego upału i żaru lejącego się z nieba, do Krzesin przybyło mnóstwo gości. Impreza rozpoczęła się od mszy, odsłonięcia tablic pamiątkowych i wręczenia medali oraz odznaczeń przez prezydenta RP. W momencie przyjmowania przez Zwierzchnika Sił Zbrojnych uroczystej odprawy wojskowej nad głowami uczestników przeleciało sześć maszyn typu F-16. Następnie swoje umiejętności zaprezentowali skoczkowie spadochronowi. Jeden z nich skoczył z olbrzymią biało-czerwoną flagą co spowodowało aplauz wśród publiczności. Następnie systematycznie w powietrzu odbywały się kolejne pokazy możliwości pilotów i ich maszyn. Zaprezentowały się myśliwce F-16 i MIG 29 zarówno w lotach indywidualnych jak i zbiorowych. Dalej śmigłowce Mi 24 i SW-4 Puszczyk. A na koniec zespoły akrobacyjne Żelazny, Biało Czerwone Iskry i Orlik. Natomiast na ziemi można było podziwiać również inne statki powietrzne np. myśliwiec SU 22, samoloty transportowe CASA C-295 czy Lockheed C-130 Hercules oraz śmigłowce Mi 8 czy Mi 17. Na wystawie można było oglądać cały przekrój sprzętu jakim obecnie dysponuje Wojsko Polskie, od karabinów snajperskich przez stroje saperskie aż do pojazdów opancerzonych czy dronów. Podziwiać można było też sprzęt różnych formacji mundurowych. Oprócz tego do dyspozycji gości były liczne stoiska gastronomiczne, symulator dachowania Żandarmerii Wojskowej, kino 5D. Swoją ofertę przedstawiły też szkoły, instytucje i uczelnie związane z armią. Prezentowały się też grupy rekonstrukcyjne z różnych okresów historycznych. Organizatorzy zapewnili też liczne atrakcje, zabawy i pokazy dla dzieci. Historia święta Święto obchodzone jest na pamiątkę zwycięstwa Polaków w Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych w 1932 roku w Berlinie. Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura lecieli polskim samolotem RWD–6.