14 III
Obrazek z rybą

Na początku roku wrzuciliśmy na nasz profil na Facebooku obrazek z rybą. Można było się domyślić, że to praca zrobiona przez dzieci ale o co dokładnie chodziło? Zapraszam do lektury.

Zostaliśmy zaproszeni przez Niepubliczny Punkt Przedszkolny „Szkółka Małego Dziecka” w Poznaniu . W ramach realizowanego projektu „Woda” naszym zadaniem było  poopowiadać trochę o nurkowaniu i wszystkim co jest z tym związane. Ponieważ dzieci stanowią bardzo wdzięczną, ale też wymagającą publiczność, z chęcią przyjęliśmy zaproszenie. Na spotkanie udali się Adam i Irek.

Spotkanie

Na samym początku Adam przybliżył dzieciom podstawy nurkowania. Oczywiście najlepiej było by to zrobić na basenie ale wiedzieliśmy, że placówka takowym nie dysponuje więc ograniczyliśmy się do teorii. Ale żeby nie było za nudno przygotowaliśmy rekwizyty. Każde z dzieci mogło przymierzyć różne rodzaje płetw, maski w tym maskę pełnotwarzową i fajki do oddychania. Dzieci chętnie oglądały też komputery, kompasy i manometry. Pokazaliśmy też jak działa  kompensator pływalności czyli jacket oraz jak używać inflatora. Na końcu wszyscy, włącznie z paniami opiekunkami, mogli przymierzyć jacket wraz z butlą (oczywiście przy asyście naszych nurków) i przekonać się ile to wszystko waży.

Pierwsza pomoc

W czasie drugiej części Irek zorganizował pokaz i naukę pierwszej pomocy. Do tego celu posłużył nam fantom do resuscytacji krążeniowo – oddechowej. Najpierw zaprezentowaliśmy procedury i sposób działania a następnie każde dziecko mogło spróbować własnych sił w udzielaniu pierwszej pomocy. Zaskoczyła nas wiedza i pewność z jaką dzieci podeszły do tego zadania. Widać było, że nie my pierwsi robiliśmy taki pokaz. Cieszy fakt, że takie prezentacje i szkolenia są często  obecne w programie edukacyjnym już od najmłodszych lat.

Pytania i odpowiedzi

Na sam koniec naszej wizyty dzieci i panie opiekunki zasypały nas mnóstwem pytań na które cierpliwie i dokładnie staraliśmy się odpowiadać.  Co nie zawsze było łatwe bo jakiej odpowiedzi udzielić na pytanie ile ryb pływa w morzach i oceanach? W każdym razie udało nam się zapewnić dzieciom miłe przedpołudnie. Było nam bardzo miło, że to właśnie my zostaliśmy zaproszeni i udało nam się sprostać zadaniu.

Ale co z tą rybą?

Jak się okazało obrazek z rybą był prezentem, którego się nie spodziewaliśmy a który został przygotowany przez dzieci. I nie był to zwykły obrazek a wyklejanka na którym każda „łuska” została wykonana przez inne dziecko. Nie można było otrzymać piękniejszej zapłaty za poświęcony czas.

24 XII 2014
Andrzejki z Płetwalem
Serdecznie zapraszamy wszystkich nurków z osobami towarzyszącymi na Andrzejki z Płetwalem. Spotykamy się w waszym ulubionym centrum nurkowym 28 listopada o godzinie 17.00. W programie nurkowanie nocne w Kiekrzu, a po nurkowaniu ciepły posiłek z grilla wedle uznania i biesiada.
19 II 2015
Zwiedzanie bazy w Krzesinach 20.08.2014
Nasze Stowarzyszenia zostało zaproszone do zwiedzania bazy w Krzesinach. Jako jeden z celów działania zakłada kształtowaniem pozytywnego wizerunku Sił Zbrojnych i służby wojskowej. Dlatego też nawiązujemy współpracę z różnego rodzaju jednostkami. Z okazji podpisania umowy o współpracę między naszym Stowarzyszeniem a 31. bazą lotnictwa taktycznego w Krzesinach członkowie zarządu zostali zaproszeni na indywidualne zwiedzanie bazy. Było to wielkie przeżycie móc z bliska zobaczyć Jastrzębie czyli polskie F-16. Rozmiar bazy oraz jej wyposażenie zrobiło na Nas bardzo duże wrażenie. Cieszymy się, że możemy współpracować z taką jednostką.
19 II 2015
Piknik lotniczy w Krzesinach 6.09.2014
Nasze stowarzyszenie, które współpracuje z 31. bazą lotnictwa taktycznego w Krzesinach, zostało zaproszone na piknik lotniczy. Nie mogliśmy nie skorzystać z takiej okazji. Oprócz wielu rodzajów samolotów i śmigłowców, tych historycznych i tych najnowocześniejszych, różnej maści pojazdów wojskowych, grup rekonstrukcyjnych czy orkiestry wojskowej byliśmy również i my. Nasze stoisko nurkowe wcale nie budziło zdziwienia ale na pewno przyciągało ciekawskich z którymi chętnie rozmawialiśmy. Było to pierwsza oficjalna impreza w której braliśmy udział jako Stowarzyszenie i na pewno na długo zapadnie nam w pamięć. Cieszymy się, że wszystko się udało i wszyscy miło spędzili ten dzień.
12 VIII 2015
Ognisko 2015
Na początku lipca wraz z początkiem wakacji postanowiliśmy zorganizować ognisko nad jeziorem. Przy okazji była też możliwość nocnego nurkowania z którego jak zawsze kilka osób skorzystało.
25 VIII 2015
Bieg po Zdrowie
W dniu 29.08.  czyli w najbliższą sobotę na terenie 31. bazy lotnictwa taktycznego w Poznaniu odbędzie się impreza Bieg po Zdrowie na dystansie 10 km. Jako, że organizatorem jest nasz partner, Stowarzyszenie wystawi w biegu swojego reprezentanta. Relacja wkrótce. Więcej informacji: http://31blt.wp.mil.pl/pl/1_457.html lub https://www.facebook.com/events/1629916787282757/
29 VIII 2015
Relacja z Biegu po Zdrowie
Bieganie pojawiło się w moim życiu później niż nurkowanie i w przeciwieństwie do podwodnej przygody dosyć przypadkowo i nieoczekiwanie. Mimo, że nurkowanie jest moją prawdziwą pasją to z racji braku czasu czasami o wiele łatwiej jest iść pobiegać niż zanurkować. Odkąd biegam zacząłem też „kolekcjonować” trasy. Trzeba stawiać sobie nowe wyzwania i stymulować się do dalszego rozwoju a umówmy się bieganie w kółko po tym samym odcinku zbyt fascynujące nie jest. Podobnie jest też z nurkowaniem i chyba każdym innym uprawianym sportem. Podobnie jak inni kolekcjonerzy różnicuje swoje „zbiory” np. pod względem długości trasy, jej trudności, ukształtowania terenu po którym biegnę itp. Do najciekawszej kategorii należą trasy nietypowe to znaczy takie, które na co dzień służą zupełnie do czegoś innego. Jak na razie najbardziej nietypowym miejscem po którym biegałem był Tor Poznań. To było niesamowite uczucie biec sobie podczas gdy obok jeździły Ferrari czy Lamborghini. Aston Martin prawie odciągnął mnie od biegu. Tak więc kiedy usłyszałem o biegu na terenie 31. bazy lotnictwa taktycznego w Krzesinach nie mogłem nie wystartować. Zwłaszcza, że 31 BLT jest partnerem Stowarzyszenia Nurkowego Płetwal. Żałuję tylko, że byłem jedynym reprezentantem SNP. Stąd mój udział i ta relacja z Biegu po Zdrowie. W każdym razie organizacja, jak to w wojsku, była bez zarzutu. Baza jest ogromna i można się zgubić już na samym początku ale wszystko było dobrze oznakowane i personel sprawnie kierował ruchem. Zostawiłem auto na parkingu i śmigam po odbiór pakietu startowego, który muszę przyznać okazał się bardzo bogaty: porządna koszulka Hummel (z przepisem na drożdżówkę), torba na rzeczy i migający odblask do biegania w nocy od PZU oraz oczywiście medal ale o nim później. Tak więc po załatwieniu spraw organizacyjnych przyszedł czas na rozgrzewkę. Standardowy zestaw plus kilka kółek na bieżni. Następnie całą liczącą ponad 600 osób grupą udaliśmy się na linię startu, która znajdowała się między dwoma Jastrzębiami czyli polskimi F16. Jako członek SNP miałem okazję odbyć prywatną wycieczkę po bazie i oglądać te maszyny z bliska, ponadto uczestniczyliśmy też w pikniku lotniczym a dodatkowo mieszkam też obok Krzesin więc często te samoloty przelatują mi nad głową. Mogę więc powiedzieć, że jestem przyzwyczajony do tych maszyn jednak ich widok z bliska zawsze robi wrażenie, mój pulsometr mógłby to potwierdzić. Nie wiem jak na innych ale na mnie zadziałało to mobilizująco. Punkt 11:00 rozpoczął się bieg. Na starcie zawsze wszyscy są ściśnięci i naprawdę nie wyglądało żeby było nas aż tylu. Jednak zaraz po starcie dzięki szerokim trasom peleton się ładnie rozciągnął. Bardzo często podczas zawodów jest tak, że część biegaczy albo przesadza z oceną swoich umiejętności biegowych albo też ich nie docenia i źle się ustawia na samym starcie. Powoduje to dyskomfort bo trzeba wyprzedzać, przyspieszać, wymijać a jednocześnie uważać żeby z nikim się nie zderzyć. Przez jakiś czas nie można biec swoim tempem co bardzo drażni. Tutaj tak nie było. Jak napisałem baza jest olbrzymia i wszystkie drogi są odpowiednio proporcjonalne. Bardzo szybko cała grupa się rozciągnęła i kolorowy tłum biegaczy ciągnął się aż po horyzont, a przynajmniej do najbliższego zakrętu. Biegliśmy po drogach asfaltowych okalających całą bazę. Teren był płaski. Biorąc pod uwagę pogodę i słońce, które zaczynało coraz mocniej grzać był to dobry pomysł organizatora dlatego, że nie tak dawno te drogi były w cieniu i asfalt nie zdążył się jeszcze nagrzać. Gdybyśmy pobiegli odcinek przez pas startowy już tak fajnie by nie było. Do piątego kilometra nie miałem żadnych problemów. Wszystko gładko i przyjemnie. Koncentrowałem się na prawidłowej technice biegu i pracy rąk. Dobrze, że trafiliśmy na bezwietrzny dzień bo na tych otwartych przestrzeniach mogło to być poważne utrudnienie i uprzykrzenie. A tak można się było „rozkoszować” biegiem i skupić na tym co najistotniejsze czyli walce z samym sobą. Na piątym kilometrze znajdował się punkt z wodą. Jak zawsze dodaje to zawodnikowi sił i jak zawsze połowa zawartości kubka ląduje na biegaczu jeżeli oczywiście nie chce się tracić czasu i pije się w biegu. Dopiero od tego momentu zaczyna się prawdziwa walka o której wcześniej pisałem bo zdajemy sobie sprawę, że to dopiero połowa i do mety jest jeszcze hektar. Wtedy trzeba pilnować aby głowa nie robiła żadnych psikusów. Każdy najmniejszy demotywator jaki się pojawia np. bolące kolano czy wiatr wiejący w twarz musi być natychmiast deaktywowany. Moim sposobem jest przede wszystkim muzyka. Jeżeli to nie pomaga zaczynam myśleć o czymś innym, nawet zupełnie niepozornym. Dzisiaj na przykład myślałem o obiedzie. Bo tak naprawdę wiem, że fizycznie jestem przygotowany do takiego dystansu a ból w kolanie to nic poważnego. To po prostu jakiś nasz wewnętrzny leń próbuje nas zniechęcić. Za wszelką cenę trzeba ten głos w sobie wyciszyć lub go wyłączyć. Znany amerykański aktor Will Smith powiedział kiedyś, że kluczem do życia (polecam obejrzenie i posłuchanie tego na YouTube: Key to Life) jest czytanie i bieganie. Czytanie dlatego, że przed nami żyło wielu ludzi i mieli te same problemy co my teraz. Wielu z nich napisało o tym książki dając nam gotowe rozwiązania. A bieganie ponieważ kiedy biegniemy to w głowie słyszymy taki głosik, który każe nam się poddać, który ciągle nas demotywuje. I kiedy nauczymy się go nie słuchać możemy dojść wszędzie. Nie ukrywam, że kiedy to usłyszałem był to dla mnie pewien życiowy przełom. Dzisiaj według tych zasad staram się żyć i po kilku latach mogę tylko całkowicie zgodzić się z autorem. No ale wracając do mojej relacji z Biegu Po Zdrowie. Moja walka z samym sobą trwała od piątego do ósmego kilometra. Utrzymywałem tempo i odliczałem kolejne słupki z dystansem. Nie myślałem wtedy, że mam jeszcze aż pięć do mety tylko biegłem do szóstego a potem do siódmego i tak dalej. Kiedy wreszcie dotarłem do ósmego kilometra napiłem się wody z bidonu i nabrałem nowych sił. Jednak dystans między ósmym a dziewiątym kilometrem pokonałem spokojnie. Musiałem odpocząć i nabrać sił do ostatniej walki. Co wcale nie jest takie proste bo płuca pompują jak miechy i domagają się każdego haustu powietrza a serce wali jak dzwon. Kiedy minąłem tabliczkę z oznaczeniem dziewiątego kilometra wiedziałem, że wszystko będzie już dobrze. Uwielbiam ten moment kiedy widzę już metę bo wtedy dostaję wiatru w żagle ale zawsze muszę się w takiej chwili też opanować. Najchętniej od razu ruszyłbym sprintem ale wiem, że po chwili tak by mnie przytkało, że musiałbym się zatrzymać i cały wcześniejszy wysiłek poszedł by na marne. Dlatego końcówki są takie fajnie. Muszę się opanować i wziąć kilka głębokich oddechów, przebiec spokojnie jeszcze kawałek i ….. wtedy mogę odpalić dopalacze i grzać tak jakby mnie sam diabeł gonił. Tutaj kłaniają się treningi interwałowe, które bardzo wiele mi dały. Kiedy wbiegłem na bieżnię, zacząłem wyprzedzać innych to automatycznie zszedłem na lewy pas, zupełnie jak w ruchu drogowym, nawet o tym nie myślałem bo dopiero teraz sobie to uzmysłowiłem. Poczułem się wtedy jak nasi lekkoatleci na mistrzostwach świata w Pekinie. Poza tym bardzo przyjemnie biegło się po bieżni, była to miła odmiana po twardym asfalcie. I tak w pełnym sprincie przekroczyłem linię mety. Mój czas to 57:02 czyli w okolicach mojej życiówki z zeszłorocznego Lubońskiego Biegu Niepodległości. Ale biorąc pod uwagę fakt, że dawno nie przebiegłem 10 km to byłem bardzo zadowolony. Mogłem wreszcie odebrać swój zasłużony medal w którym wycięty jest kształt F16 tak żeby od razu było wiadomo z jakiego biegu pochodzi. Podsumowując bardzo fajna impreza, którą mam nadzieję zaliczyć również w przyszłym roku. Może wtedy na starcie pojawi się też inny reprezentant Stowarzyszenia Nurkowego Płetwal.
3 X 2015
Archeologia podwodna
Archeologia podwodna? Dlaczego nie! Jezioro Kiekrz mimo atrakcyjnego położenia nie należy do ulubionych akwenów nurkowych. Jest w miarę głębokie ale z widocznością, może poza okresem zimowym kiedy jezioro pokrywa gruby lód, jest zawsze problem. Jednak jezioro to skrywa pewne tajemnice, które postanowiliśmy odkryć. Jakiś czas temu zaprzyjaźniony z nami Radosław Obara z Centrum Nurkowego Nurtec z Głogowa podczas jednego z nurkowań natrafił na dziwny, podłużny metalowy przedmiot. Jako, że Radek bardzo lubi wyciągać takie tajemnicze obiekty z podwody rozpoczęły się przygotowania. Najtrudniej, jak to w Polsce, było z biurokracją. Kiedy pozwolenie od konserwatora zabytków było wystawione a Muzeum Uzbrojenia na Cytadeli powiadomione o odkryciu i planowanej dacie wydobycia wystarczyło zmontować ekipę i można było przystąpić do dzieła. SNP nie mogło sobie odmówić udziału w takiej być może historycznej chwili. I tak we wtorek 29.09. br. przystąpiliśmy do realizacji. Przygoda z archeologią podwodną się rozpoczęła. Do wody weszło trzech nurków. Znaliśmy mniej więcej głębokość na której owa tajemnicza rzecz spoczywała, mniej więcej 6 metrów, tak więc plan zakładał, że grupa popłynie tyralierą na określonej głębokości licząc na to, że prędzej czy później trafimy na cel. Jednak już podczas zanurzania okazało się, że widoczność nie przekracza 0,5 metra i wszyscy stracili się z oczu. Po wynurzeniu zmodyfikowaliśmy nasz plan. Każdy nurek uzbrojony w boję i linkę miał za zadanie przeczesanie określonego terenu a następnie po znalezieniu obiektu wystrzelić bojkę na powierzchnię a linę przyczepić do znaleziska. Następnie wynurzyć się i czekać na pozostałych. Ustaliliśmy czas działania po upływie którego każdy i tak wynurzyłby się na powierzchnię. Przy dnie widoczność była trochę lepsza bo sięgała aż 1 metra ale i tak poszukiwania odbywały się po omacku. Przy tego rodzaju nurkowaniach bardzo przydają się specjalizacje Nurek Nawigator, która uczy posługiwania się kompasem oraz Poszukiwanie i Wydobywanie. W końcu Radek odnalazł „skarb”. Dał znak pozostałym. Teraz wystarczyło przymocować bojki wypornościowe, wydobyć go na powierzchnię a następnie doholować znalezisko do brzegu. I tak po ok 35 minutach nasza misja zakończyła się powodzeniem.Przy brzegu czekali już eksperci z Muzeum Uzbrojenia do których zatelefonowaliśmy tuż przed wejście do wody. Co znaleźliśmy? Co takiego wydobyliśmy? Niestety nie był to „złoty pociąg” ale zbiornik paliwa od wojskowego samolotu. Na miejscu nie udało się ustalić z jakiego okresu pochodzi. Czy był to fragment Messerschmitta czy Mustanga a może LIM-a, IŁ-a lub MIG-a. Przedmiot był pokryty mułem i skorupiakami co utrudniało identyfikację. Nie można było dostrzec żadnych numerów czy emblematów identyfikacyjnych. Jedyne ślady to: doskonałe wykonanie widoczne na spawach i nitach, kolor srebrny lub szaroniebieski (co może sugerować Luftwaffe albo US Air Force) oraz materiał z którego został wykonany a mianowicie aluminium. Fant został odstawiony i jeszcze tego samego dnia pracownicy muzeum oraz archeolodzy ustalili, że ów zbiornik pochodzi nie niemieckiego myśliwca z czasów II wojny światowej Messerschmitta ME 109 jak wszyscy obstawiali lecz od amerykańskiego samolotu najprawdopodobniej służącego w Armii Czerwonej Bell P 39 Airacobra. Archeologia podwodna okazała się być trudniejsza niż przypuszczaliśmy, na pewno na filmach wygląda to na lżejszą pracę, jednak przysporzyła nam wiele radości i satysfakcji. Mamy nadzieję, że w przyszłości będziemy mieli jeszcze okazję brać udział w tego typu przedsięwzięciach.
18 X 2015
Ćwiczenia z wojskowymi pilotami
W czwartek 24.09.br. w odbyły się ćwiczenia z wojskowymi pilotami zakresu z ratownictwa wodnego dla personelu latającego oraz wojskowej straży pożarnej zorganizowane przez 31. bazę lotnictwa taktycznego w Krzesinach. Zajęcia odbywały się w Ośrodku Szkoleniowym Sił Powietrznych RP. Celem zajęć było szkolenie oraz doskonalenie elementów z ratownictwa wodnego, ćwiczenia w posługiwaniu się środkami ratownictwa wodnego oraz środkami sygnalizacyjnymi, nauka udzielania kwalifikowanej pierwszej pomocy, podejmowanie personelu latającego przez wydzielone siły i środki WSP i ZRG ze zbiornika wodnego po katapultowaniu oraz sprawdzenie możliwości wydobycia zatopionego obiektu z głębokości do 10 metrów. Jako partner zostaliśmy zaproszenie do współpracy i wraz z policją, strażą pożarną oraz WOPR zabezpieczaliśmy rejon działań. Ćwiczenia odbywały się na obszarze trójkąta ABC. W punkcie A żołnierze byli wrzucani do wody i przy pomocy własnych kamizelek wypornościowych musieli dopłynąć do punktu B gdzie znajdowały się małe tratwy. Tam należało do nich wejść i opróżnić je z wody, co jak się okazało wcale nie było takie proste. Jeden z żołnierzy okazał się pomysłowością wykorzystując jako czerpak własny but zaś inny użył w tym celu... maski asystującego mu nurka. Kolejnym zadaniem było dopłynięcie na tratwach do punktu C. Przy brzegu ćwiczono ze spadochronem. W powietrzu ten sprzęt ratuje życie ale w wodzie może zamienić się w śmiertelną pułapkę. Oprócz ćwiczenia wyplątywania się z linek i czaszy jednym z zadań było też wypięcie się z całej uprzęży podczas ciągnięcia za motorówką. Była to symulacja sytuacji w której po wylądowaniu w wodzie spadochron porwany zostałby przez silny wiatr. To ćwiczenie również było wymagające dlatego, że w takim momencie osoba zostaje wciągnięta pod wodę. Bezpośrednim zabezpieczeniem zajęła się Państwowa Straż Pożarna przy asyście WOPR. Członkowie SNP zabezpieczali wraz z policją punkty ABC. W każdym z tych miejsc cały czas w wodzie był jeden z naszych nurków a w policyjnej motorówce drugi czekał w odwodzie. W ćwiczeniach z wojskowymi pilotami wzięło udział kilkadziesiąt osób. Ze strony PSP przyjechało kilka zastępów i trzy łodzie. Komisariat Wodny Policji wystawił trzy motorówki i psa. WOPR skuter z załogą. Ze strony SNP w ćwiczeniach wzięło udział 9 osób. Wszystkie ćwiczenia zostały zrealizowane zgodnie z planem. Chociaż pewnie żołnierze nie spodziewali się na jeziorze prawdziwie „morskich” warunków, które zafundowali im strażacy i policjanci w motorówkach. Ale dzięki temu wszystko było bardziej prawdziwe a przecież o to podczas ćwiczeń chodzi. Koniec końców nikomu nic się nie stało. Na koniec przy wspólnym posiłku widać było, że wszystkim humory dopisywały. Mamy nadzieję, że takie lub nawet większe ćwiczenia zostaną jeszcze przeprowadzone. Wszyscy udowodnili, że można coś takiego zorganizować w Kiekrzu. Nie ukrywamy, że jako cywile czuliśmy się na początku trochę nieswojo jednak swoją obecnością, przygotowaniem, sprzętem i wyszkoleniem udowodniliśmy swoją przydatność. Mamy nadzieję, że będzie to doświadczenie będzie dobrą bazą na której w przyszłości będziemy mogli dalej budować.
13 XII 2015
Szkolenie spadochroniarzy
W dniu 09 grudnia 2015 roku w ramach współpracy Stowarzyszenia z Wojskiem Polskim odbyło się szkolenie wodne dla spadochroniarzy. W zajęcia wzięło udział dwóch skoczków spadochronowych z 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach. Szkolenie spadochroniarzy z zakresu sprzętu, pływalności oraz różnych możliwości ściągania i zakładania w wodzie sprzętu przeprowadził prezes Stowarzyszenia Nurkowego Płetwal Maciej Jurasz. Celem było przygotowanie żołnierzy na sytuację w której zmuszeni byliby lądować w jakimkolwiek zbiorniku wodnym. Jak widać na zdjęciu, skoczkowie byli bardzo zadowoleni!
3 V 2016
Otwarcie sezonu nurkowego
Otwarcie sezonu nurkowego w tym roku nastąpiło dość późno, dopiero w maju, gdyż wcześniej pogoda była bardzo kapryśna i uniemożliwiała nam zorganizowanie takiego wydarzenia. I chociaż do ostatniej chwili martwiliśmy się o aurę to tym razem wszystko się udało i wreszcie mogliśmy się cieszyć prawdziwą wiosną. Biorąc pod uwagę cały tydzień można by powiedzieć, że trafiliśmy na okienko pogodowe. Temperatura 17 stopni, słońce i zero chmur na niebie sprawiły, że nurkowanie jak i późniejszy grill udały się znakomicie. Rozczarowała tylko widoczność pod wodą sięgająca momentami dwóch metrów. Ale niestety na to żadnego wpływu nie mieliśmy. Takie są uroki polskich jezior. Mimo wszystko wszyscy wyszli z wody uśmiechnięci i zadowoleni. Część osób nurkujących skupiła się na ćwiczeniach technicznych na jednej z dwóch zatopionych platform zaś pozostali byli bardziej zainteresowani podziwianiem flory i fauny jeziora Lusowskiego. I mimo niesprzyjającej widoczności udało się spotkać i sfotografować kilka rybek i raka. W związku z tym nurkowanie można uznać za udane. A po ciężkiej pracy nastąpił zasłużony odpoczynek. Rozpaliliśmy grilla, wrzuciliśmy jedzenie na ruszt, a czas oczekiwania na pyszne mięso umilaliśmy sobie rozmowami. I chyba nikogo nie zaskoczymy jeżeli przyznamy, że głównym tematem było nurkowanie. Nowe miejsca, imprezy i wydarzenia zaostrzyły nurkowy apetyt. Możemy śmiało uznać, że było to naprawdę godne otwarcie sezonu nurkowego.  Mamy nadzieję, że ten sezon będzie udany dla wszystkich.  
15 V 2016
Porozumienie z CSWL
W dniu 5 maja 2016 roku Stowarzyszenie Nurkowe Płetwal podpisało porozumienie z CSWL w Poznaniu. Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu jest drugą jednostką wojskową, po 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach, z którą udało nam się zawiązać współpracę. W ramach podpisanej umowy strony zobowiązały się do: Patriotycznego i proobronnego wychowywania młodzieży, rozwijania jej predyspozycji do służby w Siłach Zbrojnych RP, Kultywowania i upowszechniania tradycji oraz historycznego dorobku Wojska Polskiego, Organizowania wspólnych przedsięwzięć o charakterze patriotyczno-wojskowym w tym uroczystości związanych z kultywowaniem tradycji CSWL w Poznaniu, Edukacji młodzieży w zakresie bezpieczeństwa, Obrony czci, godności i honoru munduru. Ponadto Stowarzyszenie Nurkowe Płetwal zobowiązuje się do: Konsultowania z CSWL przedsięwzięć będących w zainteresowaniu Centrum oraz wybranych inicjatyw patriotyczno-wojskowych, Upowszechniania patriotycznych postaw wobec historii i tradycji oręża polskiego , między innymi poprzez uczestniczenie w imprezach o charakterze wojskowym, Udziału w uroczystościach patriotyczno-wojskowych, a także w świętach jednostki, pokazach i ćwiczeniach wojskowych. Sygnatariuszami umowy byli ze strony Stowarzyszenia Nurkowego Płetwal prezes Maciej Jurasz a ze strony Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych komendant pułkownik dyplomowany Piotr Kriese. Bardzo cieszymy się, że udało nam się podpisać porozumienie z CSWL i z góry cieszymy się na współpracę.  
12 VI 2016
Czyścimy Jezioro Dominickie
W maju miała miejsce kolejna edycja akcji  Czyścimy Jezioro Dominickie w której wzięliśmy udział. Tego typu wydarzeń jest w całej Polsce wiele ale ta jest nietypowa ponieważ jest to inicjatywa całkowicie oddolna, nie inspirowana przez samorządy, szkoły czy organizacje ekologiczne. Każdorazowo w sprzątaniu jeziora i terenu wokół bierze udział kilkuset uczestników. Część sprząta tereny leśne a nurkowie schodzą pod wodę i tam zbierają śmieci. Takie wydarzenie ma też na celu zwrócenie uwagi na problem zanieczyszczania środowiska gdyż każda akcja kończy się zebraniem wielu kilogramów śmieci. W sumie podczas wszystkich edycji zebrano ponad 17 ton śmieci, o łącznej objętości 101m3. Po rejestracji uczestników i wyznaczeniu zadań wszyscy przystąpili do działania. Pogoda dopisała co bardzo pomogło i wszyscy bardzo dobrze się spisali. Chociaż oczywiście wolelibyśmy żeby takie akcje nie były w ogóle potrzebne. Po wszystkim można było zasłużenie raczyć się grillem i ogniskiem. Akcja czyszczenia jeziora jest też imprezą rodzinną. Dla najmłodszych przygotowano konkursy i zabawy z nagrodami . A wieczorem zwieńczeniem  imprezy był koncert z biesiadą. Poznaliśmy dużo nowych ludzi a udział w tak dużych wydarzeniu był dla nas ciekawym doświadczeniem. Na pewno będziemy chcieli uczestniczyć w nim w kolejnych latach.
27 VI 2016
Otwarcie sezonu letniego 2016
Nad jeziorem Maltańskim w Poznaniu w dniu 22 czerwca br. odbyło się 0twarcie sezonu letniego 2016. Wydarzenie zorganizowała Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu przy współpracy ze Strażą Miejską, Państwową Strażą Pożarną oraz Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym. Głównym celem imprezy było propagowanie bezpieczeństwa nad wodą. Dlatego na specjalnie przygotowane pokazy zaproszono ponad 300 dzieci z okolicznych szkół i przedszkoli. Sama inicjatywa bardzo nam się spodobała i jak tylko o tym usłyszeliśmy chcieliśmy wziąć w tym udział. Dlatego na początku roku rozpoczęliśmy starania, nawiązaliśmy kontakt z policją i udało się, w tym roku otrzymaliśmy zaproszenie  na które z przyjemnością odpowiedzieliśmy. Na początku odbył się briefing prasowy i konferencja podczas której przemawiali komendanci poszczególnych służb mundurowych oraz wojewoda wielkopolski. Wszyscy podkreślali konieczność bezpiecznego i odpowiedzialnego zachowania się nad wodą, szczególnie podczas zbliżających się wakacji. Po oficjalnych przemówieniach przyszedł czas na pokazy ratownictwa wodnego przygotowane przez funkcjonariuszy PSP, WOPR i Komisariatu Wodnego Policji w Poznaniu. Reprezentanci poszczególnych jednostek prezentowali symulacje akcji ratowniczych z użyciem łodzi motorowodnej, skutera wodnego oraz kół i rzutek ratunkowych. Na zakończenie spotkania dzieci mogły podziwiać sprzęty jakimi na co dzień posługują się policjanci, strażacy i ratownicy WOPR podczas pełnienia służby. Jak się okazało była to atrakcje nie tylko dla najmłodszych. Dodatkową atrakcją dla dzieciaków był pokaz sprzętu nurkowego, który prezentowało właśnie nasze Stowarzyszenie. Dzieci miały okazję zobaczyć jak działa inflator i jacket oraz automat oddechowy. Mogły przymierzać maski, jackety, rękawice czy płetwy. Miały też okazję przekonania się jak ciężki jest cały sprzęt nurka. Oprócz krótkiej informacji na czym polega nurkowanie, jak głęboko można nurkować czy też na ile starcza powietrza w butli dzieci mogły też skorzystać z nauki pierwszej pomocy, którą zorganizowaliśmy przy pomocy naszych fantomów. Mimo upału wszyscy dobrze się bawili a dzieci wydawały się zadowolone. Nauka poprzez zabawę jest najlepszym sposobem edukowania dlatego cieszymy się, że mogliśmy w tym uczestniczyć.
14 VII 2016
Ćwiczenia z ratownictwa wodnego dla wojskowych pilotów
W dniu 30 czerwca bieżącego roku nad jeziorem Kierskim realizowane były ćwiczenia z ratownictwa wodnego dla wojskowych pilotów. W zajęciach wzięli udział wojskowi piloci oraz żołnierze wojskowej straży pożarnej. Celem zajęć było szkolenie oraz doskonalenie umiejętności związanych z ratownictwem wodnym. Ćwiczono posługiwanie się środkami ratownictwa wodnego oraz środkami sygnalizacyjnymi. Ćwiczono również podejmowanie personelu latającego przez wydzielone siły i środki ze zbiornika wodnego po katapultowaniu. Sprawdzono też procedury związane z ratowaniem załogi przewróconej żaglówki. Na koniec piloci i pozostały personel  ćwiczyli udzielania kwalifikowanej pierwszej pomocy. W ćwiczeniach wraz z żołnierzami i strażakami  Wojskowej Straży Pożarnej i Zespołu Ratowniczo Gaśniczego z 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego udział brali przedstawiciele: komisariatu Wodnego Policji w Poznaniu na łodziach patrolowych, członkowie naszego Stowarzyszenia, personel ośrodka Ligi Obrony Kraju w Kiekrzu oraz przedstawiciele oddziału Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Wielkopolska. Co robiliśmy? Naszym zadaniem było zabezpieczenie ćwiczących w wodzie żołnierzy. Na wydzielonym obszarze ćwiczeń umieściliśmy nurków, którzy dbali o bezpieczeństwo wojskowych pilotów, którzy najpierw musieli dopłynąć do tratwy a później za jej pomocą przepłynąć określony dystans. Kolejnym ćwiczeniem było wypinanie się ze spadochronu zaraz po wodowaniu. W tym celu piloci ciągani byli za motorówkami a ich zadaniem było jak najszybsze uwolnienie się z uprzęży będąc w różnych pozycjach. Część członków Stowarzyszenia znajdowała się na motorówkach policyjnych będąc niejako w zabezpieczeniu, gotowa zareagować w chwili gdyby doszło do wypadku daleko od nurka znajdującego się w wodzie. Na szczęście ćwiczenia zostały zrealizowane pomyślne i obyło się bez niespodzianek. Nagrodą dla wszystkich za dobrze wykonaną pracę był obiad przygotowany przez wojskowych kucharzy.
18 VII 2016
Leczymy z misją
Z dumą informujemy, że członek Stowarzyszenia Nurkowego Płetwal Filip Kazubski, bierze udział w akcji  Leczymy z misją. Filip jest studentem Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i właśnie ukończył II rok studiów. Jeżeli chodzi o nurkowanie to posiada uprawnienia PADI Open Water Scuba Instructor oraz Emergency First Response Trainer. Jest związany z naszym Stowarzyszeniem od początku jego istnienia. Członkowie  Stowarzyszenia zawsze chętnie pomagają potrzebującym. Wielu z nas jest honorowymi dawcami krwi. Kilku jest też zarejestrowanych jako potencjalni dawcy szpiku. Posiadamy uprawnienia, również instruktorskie, z zakresu udzielania kwalifikowanej pierwszej pomocy i ciągle podnosimy nasze kompetencje w tym zakresie. Ale wyczyn Filipa oraz jego kolegów i koleżanek przebija wszystko. Czym jest akcja Leczymy z misją? Jest to projekt studentów medycyny z Poznania, którego celem jest organizacja wyjazdu do Kenii w Afryce i wsparcie miejscowych szpitali w Mutomo i Muthale oraz sierocińca Nyumbani poprzez pracę wolontariuszy oraz wysyłkę specjalistycznego sprzętu medycznego. Będzie to już druga tego typu taka wyprawa. W zeszłym roku udało się wysłać do Kenii aż 4 tony sprzętu medycznego o wartości 250 tysięcy złotych oraz 3 wolontariuszy. W tym roku cały zebrany sprzęt i dary ważyły 7,5 tony. Do Afryki pojedzie też znacznie więcej bo aż 17 osób. Ze względów organizacyjnych podzieleni zostali się na dwie grupy, z których każda spędzi w Afryce 5 tygodni. Obie grupy dostarczą kilka łóżek szpitalnych i porodowych, łóżka specjalistyczne do transportu i mycia chorych, lampy na salę operacyjną, fotel dentystyczny, pompy insulinowe, kardiomonitor, ultrasonograf, respiratory, przenośny aparat USG, kilkanaście kartonów sprzętu jednorazowego użytku oraz ponad tonę ubrań i butów. Jak można pomóc? Cały czas aż do sierpnia można wesprzeć finansowo akcję Leczymy z misją na: https://polakpotrafi.pl/projekt/wolontariat-medyczny-w-kenii?utm_source=projects Dlaczego warto pomagać? Wierzymy, że do tego chyba nikogo specjalnie namawiać nie trzeba. Jednak dla osób wspierających akcję Leczymy z misją organizatorzy przewidzieli nagrody w ramach podziękowania. Można otrzymać między innymi: oryginalną pocztówkę wysłaną z Kenii, stylowy kubek, torbę lub inne gadżety a także zdjęcia lub przepisy kulinarne.
30 VIII 2016
Święto Lotnictwa Polskiego
W sobotę 27 sierpnia na terenie 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach miała miejsce uroczystość Święto Lotnictwa Polskiego. Okazja do świętowania była podwójna gdyż zbiegła się z rocznicą 10-lecia służby samolotów F-16 w Polskich Siłach Powietrznych. Z tej okazji odbył się piknik lotniczy z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy i ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Nasz udział Piknik był imprezą zamkniętą jednak nasze Stowarzyszenie z racji umowy o współpracy zostało na niego zaproszone. Z czego oczywiście chętnie skorzystaliśmy. W czasie trwania pikniku mieliśmy możliwość poopowiadania o nurkowaniu, prezentacji sprzętu nurkowego jak również naszej współpracy z wojskiem. Przebieg imprezy Mimo dużego upału i żaru lejącego się z nieba, do Krzesin przybyło mnóstwo gości. Impreza rozpoczęła się od mszy, odsłonięcia tablic pamiątkowych i wręczenia medali oraz odznaczeń przez prezydenta RP. W momencie przyjmowania przez Zwierzchnika Sił Zbrojnych uroczystej odprawy wojskowej nad głowami uczestników przeleciało sześć maszyn typu F-16. Następnie swoje umiejętności zaprezentowali skoczkowie spadochronowi. Jeden z nich skoczył z olbrzymią biało-czerwoną flagą co spowodowało aplauz wśród publiczności. Następnie systematycznie w powietrzu odbywały się kolejne pokazy możliwości pilotów i ich maszyn. Zaprezentowały się myśliwce F-16 i MIG 29 zarówno w lotach indywidualnych jak i zbiorowych. Dalej śmigłowce Mi 24 i SW-4 Puszczyk. A na koniec zespoły akrobacyjne Żelazny, Biało Czerwone Iskry i Orlik. Natomiast na ziemi można było podziwiać również inne statki powietrzne np. myśliwiec SU 22, samoloty transportowe CASA C-295 czy Lockheed C-130 Hercules oraz śmigłowce Mi 8 czy Mi 17. Na wystawie można było oglądać cały przekrój sprzętu jakim obecnie dysponuje Wojsko Polskie, od karabinów snajperskich przez stroje saperskie aż do pojazdów opancerzonych czy dronów. Podziwiać można było też sprzęt różnych formacji mundurowych. Oprócz tego do dyspozycji gości były liczne stoiska gastronomiczne, symulator dachowania Żandarmerii Wojskowej, kino 5D. Swoją ofertę przedstawiły też szkoły, instytucje i uczelnie związane z armią. Prezentowały się też grupy rekonstrukcyjne z różnych okresów historycznych. Organizatorzy zapewnili też liczne atrakcje, zabawy i pokazy dla dzieci. Historia święta Święto obchodzone jest na pamiątkę zwycięstwa Polaków w Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych w 1932 roku w Berlinie. Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura lecieli polskim samolotem RWD–6.
17 I
Akcja Leczymy z misją
Wstęp Akcja Leczymy z misją to wyprawa studentów medycyny z Poznania do Kenii. Poniżej przedstawiamy jej podsumowanie, Filip Kazubski opisał swoje doświadczenia z Afryki i teraz dzieli się nimi. Czym jest akcja Leczymy z misją? O akcji możecie przeczytać we wcześniejszym wpisie: http://snp-poznan.pl/leczymy-z-misja/ Relacja Filipa Kenia… kraj tak odległy, że gdyby ktoś powiedział mi rok temu, że tegoroczne wakacje tam spędzę, to na pewno bym mu nie uwierzył. A jednak, stało się, wakacje, które dla większości studentów są czasem odpoczynku od nauki, wylegiwania się na słonecznych plażach czy też osiągania coraz lepszych sportowych rezultatów dla mnie stały się czasem pracy. Nie była to jednak praca, z jaką styczność ma duża część studentów – w kawiarni, restauracji czy magazynie. Był to wolontariat. Nie wyjeżdżałem za granicę, jak część moich znajomych, żeby zarobić pieniądze na następne podróże, ale to mi nie przeszkadzało. Wiedziałem, że czeka mnie przygoda życia i się nie zawiodłem. Właściwie wyjazd do Afryki był zwieńczeniem setek godzin pracy podczas roku akademickiego. Nasz wyjazd organizowaliśmy sami, a dołączając do projektu nie miałem pojęcia jak będzie to wyglądać. Nie wiedziałem, ile godzin pracy zajmie przygotowanie zarówno wyjazdu, jak i siebie samego, aby jak najlepiej sprawdzić się w Kenijskich warunkach. Jednak nie potrzeba było długo czekać żebym się przekonał. Przez pół roku żyłem przygotowaniami do wyjazdu. Liczne spotkania organizacyjne czy szkoleniowe, wykonane telefony, godziny spędzone w szpitalu na dokształcaniu się zajmowały znaczną część wolnego czasu. Ale warto było! W końcu nadszedł dzień przyjazdu do Kenii. Po ponad 10 godzinach spędzonych w samolotach, nieprzespanej nocy w Dubaju, gdzie mieliśmy przesiadkę, dotarliśmy do Nairobi. Było późno, słońce już dawno schowało się za horyzontem, a w Kenii większość ulic jest nieoświetlonych. Jechaliśmy z (jeszcze wtedy) obcymi osobami, gdzieś w centrum Afryki. Nie wiedziałem gdzie jest miejsce naszego noclegu, ani jak trafić z powrotem na lotnisko, wokół było zupełnie ciemno i po zjechaniu z głównej drogi liczba ludzi zmalała prawie do zera. Właściwie gdyby nie zeszłoroczny wyjazd chłopaków do Kenii byłbym mocno zaniepokojony całą sytuacją. Niewiele czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do podobnych sytuacji, do podróży z nieznajomymi mi kierowcami, do tego, że na ulicach jest ciemno, a asfaltowa droga jest rzadkością. Nieco dłużej musiałem się przyzwyczajać do panujących tutaj zasad ruchu drogowego, a właściwie ich braku. Ruch lewostronny i wszechobecne motocykle sprawiały, że chwila nieuwagi na ulicy mogła skończyć się tragicznie. Jednak nasz wyjazd to przecież nie chodzenie po ulicach i oglądanie przepięknych krajobrazów. Nasz główny cel to praca w szpitalach, które na początku zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Spodziewałem się gorszych warunków. Podczas pierwszej wizyty w szpitalu wydawało mi się, że właściwie niewiele się on różni od niejednego, gorzej utrzymanego szpitala w Polsce. Wrażenie jednak szybko mnie opuściło, kiedy spędziłem tam więcej czasu i dokładniej poznałem szpitalne zakamarki. Dopiero wtedy dowiedziałem się, że np. aparat do RTG nie działa, na sali operacyjnej brakuje tlenu, a szpitalne EKG nie istnieje. Wtedy zrozumiałem jak bardzo sprzęt, który w tym roku wysłaliśmy do Kenii, jest tam potrzebny. Na szczęście szpital to nie tylko sprzęt. Tworzy go głównie personel medyczny. Nadal jestem pod ogromnym wrażeniem, jak, przy tak ograniczonych technologicznie możliwościach diagnostyki, lekarze potrafili stawiać trafne diagnozy. Ponadto traktowali nas na równi z nimi, uważnie słuchając uwag lub sugestii, popartych oczywiście wiedzą z książki, która towarzyszyła nam bez przerwy na oddziale. Jednak to co podobało mi się najbardziej w relacjach z lekarzami to fakt, że zarówno my od nich, jak i oni od nas mogli się czegoś nauczyć. Dzięki nim nauczyłem się wielu przydatnych w zawodzie metod badania, które w Polsce zostały wyparte przez nowoczesny sprzęt diagnostyczny. Ale przecież nie zawsze jest do niego dostęp, dlatego uważam, że jest to bardzo przydatna wiedza. Ze szpitali zapamiętam wiele sytuacji, jednak jedna szczególnie zostanie w mej pamięci. To operacja 4 letniej dziewczynki, a właściwie to co działo się tuż po niej… Sam zabieg przebiegł pomyślnie, jednak jej wybudzanie ze znieczulenia przysporzyło pewnych problemów. W pewnym momencie jej serce stanęło. Miałem wrażenie, że czas zaczął płynąć znacznie wolniej niż normalnie, widziałem i uczestniczyłem w reanimacji dziecka. Na szczęście skutecznej, jednak długiej i wyczerpującej oraz pozostawiającej w pamięci obrazy, których chyba nikt nie chciałby oglądać… To kolejny raz, kiedy pracownicy szpitala robią ogromne (pozytywne oczywiście) wrażenie. Niestety nie zawsze było kolorowo. Wiele razy widziałem, jak nadużywane są antybiotyki. Próby tłumaczenia, że w dłuższej perspektywie może okazać się to tragiczne w skutkach często nie odnosiły zamierzonego efektu. Ciężko było patrzeć na to z ogromnym poczuciem bezsilności, ale przecież nie można kogoś przekonać na siłę do swojego zdania, nawet jeśli jest ono słuszne i poparte dowodami naukowymi. Z powodu wysokiego odsetka ludzi zakażonych wirusem HIV przy szpitalach działają grupy wsparcia. W szpitalu dialogi z pacjentami dotyczą właściwie tylko kwestii medycznych. Można oczywiście poznać trochę ich historii, warunków życia, jednak dopiero na takich spotkaniach zobaczyłem pełen obraz kenijskiego społeczeństwa. To tam poznałem kobietę, której nie stać na szczoteczkę do zębów dla córki; grupę mężczyzn, którzy chcieliby uprawiać rośliny w szklarni, jednak nie mają wystarczającej ilości wody; dzieci, które są zakażone wirusem (najmłodsze miało tylko 3 lata). Jednak pomimo tej, jak mogłoby się wydawać, tragedii, wszystkie osoby czerpały ogromną radość z życia. Było widać, jak ważne są dla nich spotkania z nami. Nie dlatego, że przyjechaliśmy z Europy, nie dla tego, że byliśmy studentami medycyny, ani nie dlatego, że byliśmy biali, ale dlatego, że traktowaliśmy ich jak normalnych ludzi, pomimo ich choroby, a to w Kenii niestety nie zdarza się zbyt często. Poza wieloma smutnymi historiami, ci ludzie mają ogromną determinację oraz chęć pracy, chęć zrobienia czegoś, by żyło im się lepiej. I wychodzi im, czego przykładem są np. koszyki, zrobione przez kenijskie kobiety, które przywieźliśmy do Polski. Na sam koniec chciałbym wspomnieć o naszych gospodarzach. Doświadczyłem niesamowitej gościnności. Rodzinna atmosfera, którą udało się stworzyć tam, w Kenii, na drugiej półkuli ziemskiej spowodowała, że po powrocie do Polski często myślę, kiedy znów będę mógł odwiedzić ten kraj, tych ludzi. Ludzi, z którymi, dzięki technologii XIX wieku cały czas mam kontakt, z którymi wymieniamy się zdjęciami i wiadomościami, z którymi spędziłem najlepsze wakacje mojego życia. Wakacje, bo pomimo codziennej pracy udało mi się odpocząć. Afryka zmienia ludzi, pokazuje, że można żyć w społeczeństwie, które dla nas wydaje się biedne, czyli powinno być nieszczęśliwe… a jednak jest zupełnie odwrotnie. Tam ludzie są naprawdę szczęśliwsi niż w Polsce, nawet bez tych wszystkich urządzeń, gadżetów i innych dóbr, bez których my nie potrafimy funkcjonować. Jak dokładnie ta przygoda zmieni moje życie? Nie wiem, czas pokaże, wiem jedno, za rok znów tam wracam! Chcę pomóc! Jeżeli relacja Filipa i sama akcja Leczymy z misją zachęciły Cię do zaangażowania się w projekt to zachęcam do śledzenia profilu na Facebooku https://www.facebook.com/leczymyzmisja/
14 III
Obrazek z rybą
Na początku roku wrzuciliśmy na nasz profil na Facebooku obrazek z rybą. Można było się domyślić, że to praca zrobiona przez dzieci ale o co dokładnie chodziło? Zapraszam do lektury. Zostaliśmy zaproszeni przez Niepubliczny Punkt Przedszkolny "Szkółka Małego Dziecka” w Poznaniu . W ramach realizowanego projektu „Woda” naszym zadaniem było  poopowiadać trochę o nurkowaniu i wszystkim co jest z tym związane. Ponieważ dzieci stanowią bardzo wdzięczną, ale też wymagającą publiczność, z chęcią przyjęliśmy zaproszenie. Na spotkanie udali się Adam i Irek. Spotkanie Na samym początku Adam przybliżył dzieciom podstawy nurkowania. Oczywiście najlepiej było by to zrobić na basenie ale wiedzieliśmy, że placówka takowym nie dysponuje więc ograniczyliśmy się do teorii. Ale żeby nie było za nudno przygotowaliśmy rekwizyty. Każde z dzieci mogło przymierzyć różne rodzaje płetw, maski w tym maskę pełnotwarzową i fajki do oddychania. Dzieci chętnie oglądały też komputery, kompasy i manometry. Pokazaliśmy też jak działa  kompensator pływalności czyli jacket oraz jak używać inflatora. Na końcu wszyscy, włącznie z paniami opiekunkami, mogli przymierzyć jacket wraz z butlą (oczywiście przy asyście naszych nurków) i przekonać się ile to wszystko waży. Pierwsza pomoc W czasie drugiej części Irek zorganizował pokaz i naukę pierwszej pomocy. Do tego celu posłużył nam fantom do resuscytacji krążeniowo – oddechowej. Najpierw zaprezentowaliśmy procedury i sposób działania a następnie każde dziecko mogło spróbować własnych sił w udzielaniu pierwszej pomocy. Zaskoczyła nas wiedza i pewność z jaką dzieci podeszły do tego zadania. Widać było, że nie my pierwsi robiliśmy taki pokaz. Cieszy fakt, że takie prezentacje i szkolenia są często  obecne w programie edukacyjnym już od najmłodszych lat. Pytania i odpowiedzi Na sam koniec naszej wizyty dzieci i panie opiekunki zasypały nas mnóstwem pytań na które cierpliwie i dokładnie staraliśmy się odpowiadać.  Co nie zawsze było łatwe bo jakiej odpowiedzi udzielić na pytanie ile ryb pływa w morzach i oceanach? W każdym razie udało nam się zapewnić dzieciom miłe przedpołudnie. Było nam bardzo miło, że to właśnie my zostaliśmy zaproszeni i udało nam się sprostać zadaniu. Ale co z tą rybą? Jak się okazało obrazek z rybą był prezentem, którego się nie spodziewaliśmy a który został przygotowany przez dzieci. I nie był to zwykły obrazek a wyklejanka na którym każda „łuska” została wykonana przez inne dziecko. Nie można było otrzymać piękniejszej zapłaty za poświęcony czas.
4 V
Zaproszenie do telewizji WTK
Nowe gwiazdy telewizji Pod koniec marca otrzymaliśmy zaproszenie do telewizji WTK. Członkowie naszego Stowarzyszenia, Maciej Jurasz i Wojtek Tecław, mieli okazję opowiedzieć o wyprawie do Egiptu i ustanowieniu rekordu Guinnessa w układaniu kostki Rubika. Nie było by w tym nic spektakularnego gdyby nie fakt, że chłopakom udało się to zrobić na głębokości 100 metrów! Nie była to też ich pierwsza wizyta w studiu bowiem telewizja WTK zaprosiła ich jeszcze przed samym wyjazdem. Tym razem była więc okazja żeby oficjalnie pochwalić się osiągnięciem i zaprezentować filmik dokumentujący całą wyprawę. Dla zainteresowanych umieszczamy pełny zapis z wyjazdu, którego fragmenty prezentowane były w czasie programu na żywo. https://www.youtube.com/watch?v=et7LnplP-gw&feature=youtu.be https://www.youtube.com/watch?v=DQtTQCFC3lU